wtorek, 28 listopada 2017

Sóller i przejażdżka Czerwoną Błyskawicą!

Górzysty interior Majorki przenosi podróżnika w inny wymiar wyspy, ukazuje oblicze autentyczności, maleńkie wioski i uprawne pola nie zmieniły się tutaj od kilkudziesięciu lat.  Rolę wehikułu czasu pełni pociąg, którego wnętrze uruchamia wyobraźnie podróżnych. Licząca ponad sto lat zabytkowa linia kolejowa jest wąskotorowa i prowadzi z Sóller do Palma de Mallorca i odwrotnie. Składy są brązowe, gustowne i jadą z niewielką prędkością. 


Dreszczyk emocji dodają liczne przejazdy przez tunele wyrzeźbione w skałach, jest ich na całym 27 kilometrowym odcinku aż 13 o długościach od 33 metrów do prawie 3 kilometrów. Trasa prowadzi także przez kilka mostów, wiaduktów, które jak cienka nitka wiją się wysoko. To także niezliczona ilość efektownych zakrętów i wzniesień. Przejazd trwa około godziny, a widoki z uchylonych okien zapadają na długo w pamięci: majestatyczne góry Tramuntana, rozległe gaje cytrusów i malownicze miasteczka.




Zagadką wciąż zostaje nazwa pociągu, bowiem, ani z kolorem czerwonym niewiele ma wspólnego, ani ze skojarzeniem strzały, która bywa szybka...

Przejazd pociągiem uświadamia jednak fenomen inżynierów, którzy byli w stanie poprowadzić tory kolejowe przebijając się przez pasmo górskie bez pomocy zaawansowanej techniki komputerowej.


Warto też wiedzieć, że trasa ta została wybudowana nie dla celów turystycznych. Tren de Soller powstał w celu zatrzymania hamowanego rozwoju miasta Sóller, które z kwitnącym przemysłem i słynnymi gajami pomarańczowymi było odizolowane od stolicy kraju właśnie przez góry. Panujący w Sóller doskonały mikroklimat dawał obfite plony, ale przeprawa przez góry biednych kupców do Palma de Mallorca zajmowała blisko dwie doby i była dość ryzykownym przedsięwzięciem. Dlatego też większość mieszkańców nie podejmowała nawet się tej próby. Najmożniejszy mieszkaniec Sóller - Jeronimo Estades, regionalny biznesmen, a także wizjoner wyprzedający swoje czasy, powtórzył wole mieszkańców do wdrożenia systemu kolejowego między ich miastem a stolicą. Estades polecił zbadać trasę do Palmy od północy, przebiegającą przez Valldemossę, niestety projekt ten przez bardzo wysokie koszta, które przewyższyły możliwości przedsiębiorcy zakończył się fiaskiem. Wiele lat później Juan Morell kolejny wizjoner zaproponował budowę kolei, która miała tunelami przejść przez Sierra de Tramuntana. Ideę odrzucił sam Estades, tylko po to, aby rok później powierzyć opracowanie tego samego projektu inżynierowi Pedro Garau. 15 listopada 1904 roku po zakończonych badaniach przedstawiono pomysł mieszkańcom miasta co spotkało się z wielką akrobatą. Finansowo byli także zainteresowani kupcy z winnic Bunyoli, przez którą to miała biec trasa kolei. Ruszyły pracę, dla ich przyspieszenia równomiernie drążono tunele z dwóch stron, i Palma de Mallorca i z Sóller. Podczas przejazdów próbnych przez długie i wąskie tunele Sierra de Tramuntana dostrzeżono pewne trudny. Kłęby buchającej pary i dymu, wydobywające się iskry z komina dusiły pasażerów, wtedy też zdecydowano się na krok dalej, lokomotywa na prąd.   

Mało jest okazji, aby wejść, dotknąć czy przejechać się stuletnim zabytkiem techniki, dlatego ten w Sóller budzi takie zainteresowanie.



Aktualne ceny i godziny odjazdów znajdują się tutaj: 
http://trendesoller.com/horarios/


Kilka słów należy się także dworcowi kolejowemu w Sóller, który powstał z inicjatywy przedsiębiorstwa Ferrocarril de Sóller. Ciekawa modernistyczna architektura budynku. W 1912 roku to właśnie stąd wyruszył pierwszy pociąg do Palmy. Obecnie dworzec dalej pełni swoją rolę. Na jego parterze jest małe muzeum, do którego wstęp jest bezpłatny, zobaczymy tam zbiory dzieł hiszpańskich artystów w tym m.in. Picassa.

Tramwajowy wehikuł czasu


Z dworca odjeżdża także drewniany tramwaj, którym 20 minutowa przejażdżka wyrywa nas jak ze snu, bowiem, przenosimy się w turystyczny kurort - Port de Sóller.


Podczas przejazdu miniemy rozsławioną dzielnicę Valle de los Naranjos, gdzie zobaczymy cudowne cytrusowe sady i uginające się gałęzie od tutejszych pomarańczy, które słyną za najlepsze w całej Hiszpanii! Uderzy w nas bardzo przyjemny i słodki zapach.


Następnie przejedziemy wzdłuż wybrzeża i dotrzemy do portu. Po wyjściu z tramwaju warto odbyć spacer po bardzo zadbanej promenadzie, czy też po porcie.



Placa de sa Constitucio


Sercem miasta jest niewielki skwer przy którym znajduje się kościół pochodzący z XIII wieku pod wezwaniem Sant Bartomeu. Próżno jednak oczekiwać fasady w stylu średniowiecznej architektury romańskiej. Przeważa barok z neogotyckimi zdobieniami, które są autorstwa  Juana Rubio. Od Placa de sa Constitucio rozbiega się gąszcz uliczek, tworzący klimatyczny labirynt. To też doskonałe miejsce na odpoczynek, degustacje świeżego soku z pomarańczy, tutejszych wyrobów cukierniczych z dodatkiem pomarańczy i migdałów:  Pan de naranja con almendra.. Kto szuka ochłody może spróbować lodów ze słynnej manufaktury Sa Fabrica de Gelats. 




Sóller jest niezwykle ciekawym miejscem na turystycznej mapie Majorki. Z jednej strony modny kurort wakacyjny tętniący życiem, z drugiej doskonale zachowane rolnicze tradycje mieszkańców. Każde z dwóch aglomeracji miasta jest równie ciekawe, dobrze skomunikowane ze sobą i stanowi interesującą całość. Tutaj warto być!

MM. 


poniedziałek, 27 listopada 2017

Valldemossa - miejsce, które inspiruje!

Majorka jest klejnotem korony Balearów, znajdujących się u wschodnich wybrzeży Hiszpanii na Morzu Śródziemnym. Z około dwustu wysp, które liczy cały archipelag wyróżnia się wielkością, jest największa, oraz została najbardziej docenioną przez turystów wyspą. Na jej ogromne zainteresowanie przyczyniły się lazurowe wody, piękne plaże, jaskinie, potężny masyw górski z największym szczytem Balearów, a także piękne wioski otoczone oliwnym gajami. Do tego łagodny klimat i urozmaicone życie nocne. To idealne miejsce na aktywny wypoczynek, jak i błogie leniuchowanie. Niezależnie od przyjętego celu warto zobaczyć dwa miasteczka, architektoniczne perełki wyspy: Valldemossa i Sóller. O pierwszej przeczytacie już poniżej, a wpis o Sóller właśnie tworzymy. 




Mała wioska malowniczo położona na przedgórzu masywu górskiego Sierra de Tramuntana przesycona jest romantycznością. Wąskie uliczki przystrojone kwiatami, wijące się raz w górę, raz w dół. Zielone okiennice, drewniane drzwi,  drzewa m.in kasztanowce, a także wynurzający się górski obraz znad domów Valldemossy oczaruje każdego. W poszukiwaniu inspiracji i spokoju przybywają tutaj artyści z całego świata. Doskonała lokalizacja miasta, położonego zaledwie 17 km od stolicy Palma de Mallorca sprzyja sławie. Valldemossa to serce Majorki, dla którego warto odwiedzić wyspę.



Z krajobrazu miasta wyróżnia się zabytkowy kościół Kartuzów, wzniesiony w XIV wieku jako pałac dla Króla Sancho, który zmagał się z astmą. Górskie powietrze przynosiło ulgę i lepsze samopoczucie, władca spędzał tam większość swojego czasu aż do śmierci. W 1399 roku pałac został oddany w ręce kartuzów z Tarragony, którzy w kolejnych stuleciach przekształcili pałac w klasztor zgodnie z wymogami reguły zakonnej.  W 1836 roku klasztor został sekularyzowany. Dwa lata później, w listopadzie przybył Fryderyk Chopin wraz ze swoją kochanką George Sand i jej dwójką dzieci, co przyniosło międzynarodową sławę Valldemossie.


Jednak pobyt pary, jednej z najgłośniejszych romansów XIX wieku nie zakończył się happy endem. Valldemossę nawiedziła sroga zima na przełomie 1838 a 1839, para zamieszkiwała cele klasztoru numer 2 i 4, jego ponure i zimne wnętrze, opustoszałe, przytłaczające wycie wiatru w korytarzach, tworzyło mroczną atmosferę. Fryderyk podupadł na zdrowiu, parze towarzyszyło poczucie samotności, brakowało im towarzyskich kontaktów z mieszkańcami Majorki, którzy obawiali się choroby kompozytora. Brak wiadomości z Polski, surowe warunki bytowe, zaginięcie fortepianu Chopina pogłębiały depresję muzyka. Bez wątpienia okoliczności pobytu na Majorce miały wpływ na dzieła artystów. Swoje irytację i smutki przelali na papier. Tak powstała powieść George Sand "Zima na Majorce". Fryderyk zaś stworzył jedno ze swoich najlepszych preludiów: Preludia op. 28
11 lutego 1839 roku para zdecydowała się przyspieszyć swój wyjazd i opuściła Valldemossę.


Po pobycie kochanków niewiele zostało, miejscowi w obawie przed gruźlicą spalili większość przedmiotów osobistych pary. W działającym muzeum zobaczymy pukiel włosów kompozytora, rękopisy, listy, portrety i szkice, a także majorkańskie pianino, na którym przyszło pracować Chopinowi. Klasztor Real Cartuja de Jesus de Nazaret cieszy się ogromną popularnością wśród odwiedzających Valldemossę. Oprócz wymienionych pamiątek po Chopinie i Sand zobaczymy także XVII wieczną aptekę ze zbiorem starych naczyń i przyrządów, a także lekarstwo, które zażywał muzyk.  Ponadto Pałac Króla Sancha, proste cele klasztorne, w której spali zakonnicy, zbiór eksponatów sztuki sakralnej, księgi historyczne, przypałacowy ogród, galerię sztuki współczesnej, gdzie odnajdziemy prace Picassa, czy Bacona. Znajduje się tutaj również sklepik z pamiątkami i książkami George Sand.





Będąc w Valldemossie nie można odmówić sobie spróbowania tutejszego specjału, czyli coca de patata - rodzaj ziemniaczanych bułeczek.

Najlepszą porą na odwiedziny miasta pozostają okresy przed i po sezonowe. Niektórym może spodobać się sam dojazd do Valldemossy, która wydaje się, zza kierownicy być górską twierdzą. Wąskie uliczki ograniczają z jednej strony wystające skały, z drugiej przepaść. Kiedy przychodzi się mijać z ciężarówką bądź autokarem można poczuć lęk. Jednak nie taki diabeł straszny, jak go malują. Z Palma de Mallorca kursują tutaj autobusy miejskie. W innym przypadku polecamy wypożyczenie samochodu.

MM.