niedziela, 8 października 2017

Yerba Mate - społeczny fenomen

Tłum ludzi przemierza ulice argentyńskiego Buenos z termosami pod pachą i kubkiem z metalową rurką w ręku. W autobusie, metrze, sklepie, parku, na promie i lotnisku wszyscy raczą się tajemniczym naparem. Dzieci, nastolatkowie, dorośli i starcy. O każdej porze dnia i nocy.
W przybyszu z Europy aż rodzi się chęć spróbowania tego narodowego napoju, którego znaczenie w tutejszej kulturze jest niepojęte.

Jako fani mate odsłaniamy kulisy społecznego rytuału picia Yerba Mate w Ameryce Południowej.



Po pierwsze nazewnictwo

Warto wiedzieć, co zamierzamy spożywać i jak nazywają się poszczególne akcesoria. Na samą nazwę składają się dwa słowa: hierba oznacza zioło oraz mati, co w języku Keczua oznacza tykwę, czyli naturalne naczynie służące do parzenia i picia z niego wywaru.

Mate oprócz tykwy może być wykonana z drewna, czy ceramiki.  Specjalnym określeniem - Guampa - nazywa się naczynie wykonane w bydlęcego rogu lub krowiej racicy. 

Mate z drewna
Bombilla - rurka do picia napoju, wyposażona w sitko na końcu. Przypomina kształtem łyżkę. Małe sitko oddziela fusy od pitego naparu. Wykonana zwykle z metali: stali nierdzewnej, czy srebra. 


Yerba mate to zwyczajowa nazwa ostrokrzewu paragwajskiego, a także naparu z niego przyrządzanego. Potocznie mówi się o nim mate. Ostrokrzew paragwajski to wiecznie zielone drzewo występujące na terenach dzikich Ameryki Południowej. Dorasta do 15 metrów, choć zwykle nie przekracza 6-8 metrów, gdzie ze względów praktycznych jest przycinane. Charakteryzuje się jajowatymi liśćmi, oraz kwiatami, drobnymi, białymi lub kremowymi zawsze zebranymi w pęczki w kątach liści. Jego owoce przypominają jagody, mięsiste ciemnoczerwone, fioletowe lub czarne. Do parzenia naparu wykorzystuje się jego liście oraz łodygi. Pierwsze zbiory możliwe są dopiero po uzyskaniu przez drzewo odpowiedniego wieku, zwykle 9-10 roku życia. Eksploatować je można około 70 lat. Zbiory odbywają się ręcznie lub maszynowo. Następnie w przetwórniach następuje rozdrobnienie liści, blanszowanie i suszenie. Kolejny proces to leżakowanie i przygotowanie yerby pod względem mocy.

susz do parzenia Mate

Odmian i rodzajów sprzedawanej Yerba Mate jest mnóstwo. Sklepowe półki uginają się od różnych opakowań Mate. Oto kilka przykładowych:
suave- łagodna kompozycja, która zawiera dużo drobnego pyłu i daje delikatny napar. Wersja Light

elaborada sin palo/ despalada- wyrazisty smak, bez patyczków, bardzo esencjonalna

elaborada con palo - najbardziej popularna kompozycja, o średnio intensywnym smaku, łagodniejsza od despalady, z gałązkami i patyczkami 

oja - najmocniejsza kompozycja składająca się z samych liści 

erva mate / chimararo - mate bardzo drobno zmielona



Yerba Mate jest dostępna również smakowa:

Con hierbas- z dodatkiem ziół
endulzada- dosładzana
pomelo - z grejpfrutem, limon z cytryna, manzana z jabłkiem, naranja z pomarańczą.
energia guarana to z dodatkową porcją kofeiny. 

Moda na Yerbę zapoczątkowała sprzedawanie jej także pod specjalistycznym kątem np. odchudzania silueta/ silhouette , kojenia nerwów nerviosos czy libre de gluten- mate bezglutenowa.


Odmiana terere to zalewanie yerby zimną wodą, co może wydawać się doskonałą opcją podczas upałów.

Do drugie odrobina historii

 

W połowie XVII wieku, do dorzeczy Parany, czyli terenów zamieszkiwanych przez Guarani dotarli jezuiccy misjonarze, którym szybko Yerba Mate przypadła do gustu i założyli liczne jej plantacje. Jednak po wygnaniu duchownych w 1767 roku z terytoriów hiszpańskich uprawa ostrokrzewu paragwajskiego odeszła w zapomnienie, aż do 1892 roku, kiedy Frederico Neumann ponownie rozsławił yerba mate, wkrótce potem stała się ona napojem narodowym trzech sąsiednich krajów: Paragwaju, Argentyny i Urugwaju. 


Picie mate jest rytuałem społecznym głęboko zakorzenionym w kulturze Indian. Spożywana uroczyście, nabrała swoistego ceremoniału. Indianie zasiadali w kręgu, czasami wokół ogniska. Obrzędy sprawował gospodarz - cebador. Od niego zależał smak napoju, który jest ściśle powiązany ze sposobem przyrządzania. Pierwsze zaparzanie wypijał gospodarz, a następnie podawał swój napój gościom. Każda osoba wypijała napar do końca, do tak zwanego siorbnięcia i oddawała naczynie gospodarzowi, który to dolewał znów wody i podawał napój kolejnemu gościowi. Kiedy już wszyscy uraczyli się mate, cebador wysypywał fusy na ziemię, w ten sposób ofiarował je Pachamamie - Matce Ziemi, w myśl intencji - ty nam to dałaś, my oddajemy. Warto też wiedzieć, że Indianie Guarani przez sadzenie ostrokrzewu paragwajskiego na grobach swoich bliskich wierzyli, że spożywając go osiągają kontakt ze zmarłym. Napar, który pochodzi z suszu, tak zasadzonej rośliny posiada ducha zmarłego, który towarzyszy rodzinie podczas ceremoniału spożywania mate.

Współczesne savoir vivre Mate

 

Dzisiaj yerby nie spożywa się już tak uroczyście, bo praktycznie pije się ją wszędzie i niekoniecznie w towarzystwie innych osób. Jednak zwyczaj dzielenia się napojem pozostał i można go silnie zaobserwować, szczególnie wieczorami. Wędrująca mate między uczestnikami spotkania to przyjacielski gest, który jest symbolem relaksu oraz zacieśniania więzi. Należy porzucić europejskie standardy higieny, bowiem Mate spożywa się z jednej rurki oraz jednego naczynia. Stąd też zaproszenie do wspólnego picia naparu jest szczególnym wyróżnieniem. 



Mate zawsze przygotowuje gospodarz, wsypuje susz i zalewa wodą. Nie wypada nikogo poczęstować pierwszym parzeniem, ze względu na słaby bukiet smakowy oraz dużą ilość goryczy. Dlatego dla dobra uczestników najpierw symbolicznie wypija Święty Tomasz, a następne parzenie gospodarz. Po dolaniu kolejny raz wody dopiero częstuje On gościa. Mate należy podać bombillą skierowaną ustnikiem w stronę pijącego. Oczywiście niedopuszczalne jest ominięcie kogoś w kręgu znajomych. Gdy nie zamierzamy już dalej pić zwracamy naczynie gospodarzowi dziękując. 

Samodzielne parzenie - Twój pierwszy zestaw do Mate!

 


Przywieziona pamiątka lub zakup w Polsce, bo przecież zestawy do yerba mate są dostępne i w naszym kraju. W zależności od rodzaju naczynia musisz je odpowiednio przygotować. Z ceramicznym i glinianym zwykle nie trzeba robić nic, oprócz uważania by nie stłuc. Niektóre można nawet myć w zmywarce czy za pomocą płynu do naczyń. Jest to wygodna opcja dla początkujących. 
Naczynie drewniane przed pierwszym użyciem i później od czasu do czasu należy przetrzeć oliwką z oliwek w środku. Walorem takiego naczynia jest zapach, po pewnym czasie użytkowania pięknie pachnie yerbą. 
Matero z owoców tykwy jest najbardziej wymagającym naczyniem. Przed każdym użyciem należy je wyparzać wrzątkiem, a od czasu do czasu do gorącej wody dodać łyżeczkę sody i zostawić taki roztwór w naczyniu na 30 minut. Następnie wypłukać i osuszyć. Nie można zostawiać fusów, ani mokrego naczynia, ponieważ wda się pleśń i naczynko będzie do wymiany. 
Naczynie Guampa nie powinno być od razu zalane gorącą wodą, najpierw należy je moczyć w zimnej wodzie z dodatkiem alkoholu lub detergentu przez całą dobę. Następnie wypłukać i osuszyć. Niestety, gdy parzymy yerbę gorącą wodą będziemy odczuwali smak plastiku, co psuje degustacje. Naczynie z rogu byka świetnie sprawdza się do wersji terere, czyli spożywania mate na zimno. 

Po wybraniu suszu, naczynia i jego przygotowania nadchodzi czas parzenia. 

1.  Do mate wsypujemy susz, tak by było go 3/4 naczynia. 
2. Zakrywamy otwór naczynia ręką i odwracamy do góry nogami kilkakrotnie potrząsając. Po co? Najdrobniejszy pył zostanie na naszej dłoni, a najmniejsze cząstki suszu będą w pobliżu brzegu naczynia, co spowoduje nie zatykanie sitka naszej bombilli.
3. Przechylamy naczynie tak, aby susz uformował się z jednej strony kopczyk, a przy drugim brzegu dołek. 
4. W dołek wkładamy bombillę i zalewamy susz wodą. 
Dwie uwagi: jeżeli chcemy mieć łagodny smak, pozbawiony goryczy, do pierwszego zalania użyjmy zimnej lub letniej wody. 
Obojętnie na temperaturę pierwsze zalanie zniknie, jakby faktycznie wypił je niewidzialny, istotny w tradycji parzenia Mate -  Santo Tomas. A tak naprawdę yerba mate absorbuje wilgoć. 
5. Kiedy płyn zniknie parzymy mate po raz drugi. Należy pamiętać o wodzie, która winna mieć temperaturę 80-90 stopni, tak zwany "biały wrzątek". Dlatego nieodzownym elementem zestawu yerba mate jest termos.


Po co to wszystko, czyli właściwości Yerba Mate

 

Troska o zdrowie, nawyk, społeczny rytuał? Dlaczego Mate jest nieodzownym towarzyszem dnia codziennego?


Biorąc pod uwagę niechęć do warzyw i słabość do słodyczy, można się zastanowić jakim cudem Argentyńczycy posiadają jeszcze zęby. Ten cud przypisuje się właśnie sączeniu Mate. Ale jej lista zdrowotnych właściwości jest ogromnie długa. Gorzki zielony napój pobudza podobnie jak kawa, lecz jest od niej zdrowszy, nie powoduje rozdrażnienia i nie pozostawia osadu na zębach. Ponadto nie użalenia i nie zaburza snu. Wzmaga koncentracje, system nerwowy,  łagodzi zmęczenie fizyczne, wspomaga przemianę materii, niweluje uczucie głodu co sprzyja odchudzaniu. Zawiera wszystkie niezbędne do życia witaminy z grupy A, B, C, E, karoten, biotynę, magnez, wapń, żelazo, sód, potas i wiele innych. Obniża ciśnienie krwi, poziom glukozy we krwi, zły cholesterol, temperaturę ciała, czyli działa na gorączkę i wychładzająco podczas upałów. Zwiększa odporność, poprawia sprawność seksualną, spowalnia starzenie się komórek ciała. Oczyszcza ciało z toksyn. Zmniejsza otłuszczenie wątroby. Wspomaga wydzielanie żółci. Ma działania przeciwzapalne i przeciwnowotworowe. Skuteczna w leczeniu chorób układu moczowego i alergii. Poprawia nastrój. A niektórzy wierzą, że działa jako afrodyzjak. 


Do smaku Yerby trzeba się przyzwyczaić i wybrać najlepszy dla siebie sposób parzenia, oraz rodzaj suszu. Z Mate podobnie jak z kawą, czy herbatą nie pamiętamy już co prawda jak smakowała za pierwszym razem, ale w końcu jesteśmy fanami jednej, którą zawsze zamawiamy lub parzymy. Czarna, z mlekiem, z cukrem, zielona a może espresso lub latte. Czas zmienić nawyki na zdrowsze i Mate w dłoń!



 MM.

sobota, 30 września 2017

Oliwki - złoto Hiszpanii.

Zapewniają długowieczność i witalność. Smakują doskonale, jako dodatek do potrawy i jeszcze lepiej, jako samodzielna przekąska. Oliwnym rogiem obfitości jest Andaluzja.


Cudowny śródziemnomorski klimat obfitujący w tutejsze słońce, oraz tradycje upraw kultywowane od tysiącleci przynoszą bogactwo smaków i rodzajów hiszpańskich oliwek.
Oliwkowe plantacje wpisane w krajobraz Hiszpanii ciągną się kilometrami i rozniecają światową sławę. 


Antyczne tradycje.

Hiszpanie swój skarb narodowy zawdzięczają starożytnym Fenicjanom, dla których symbol gałęzi oliwnych kojarzony był z pokojem i zwycięstwem. Jednak to Rzymianie rozpoznali możliwości oliwek i rozpowszechnili ich uprawę. 

Współczesna uprawa. 

Drzewa oliwkowe nie dojrzewają zbyt szybko, za to mogą żyć bardzo długo- nawet do 2000 lat. Owoce z dopiero zasadzonego drzewa zbiera się po upływie minimum pięciu lat. To prawdziwy egzamin z cierpliwości. Hodowli sprzyja suchy i ciepły klimat, brak silnych podmuchów wiatru, które mogłyby uszkodzić płytko osadzone korzenie oraz odpowiednie nawodnienie. Kanaliki melioracyjne poprowadzone do każdego oliwnego drzewka to szczególnie ciekawy system nawodnienia. Z cienkiej rurki, co jakiś czas uwalnia się woda w postaci kropel wprost do ziemi. Jej ilość zależy od pory roku oraz cech charakterystycznych dla danego oliwnego drzewka. Takie nawadnianie odbywa się z niezwykłą uwagą oraz ostrożnością, co przynosi obfite plony. 

Zielone oliwki dojrzewają do października, zbiory jesienne służą do jedzenia. Na czarne trzeba poczekać miesiąc lub dwa dłużej. Zbierane z dużą ostrożnością ze względu na swoją delikatność, tradycyjne ręcznie. Zadziwia ich ilość, z jednego drzewka można uzbierać nawet 150 kg tego owocu.

Istnieje bardzo wiele odmian oliwek. Te, które docierają do Polski to kropla w oliwnym morzu różnorodności pod względem kształtów, smaków i kolorów. Dlatego odwiedzając Hiszpanię, koniecznie trzeba zajrzeć do jakiegoś Mercado by pojąć fenomen oliwkowego szaleństwa: oliwki różowe, czerwono - brązowe, faszerowane m.in. anchois, tuńczykiem, serem, papryką, cytryną, karczochami etc. 



 

Oliwki są fit!

Magiczna moc zaklęta w oliwkach to bogactwo składników odżywczych. Nazywane pigułkami wiecznej młodości i witalności stanowią antidotum starości. Wpisały się w dietę śródziemnomorską jako jej podstawowy składniki. Są niskokaloryczne, zawierają kwas oleinowy,  witaminy z grupy B, a także A, E oraz C. Dodatkowo oliwki to źródło fosforu, potasu i żelaza. Wspomagają trawienie, wpływają na układ sercowo - naczyniowy, obniżają "zły cholesterol", poprawiając tym samym dobry, zapobiegają powstawaniu komórek nowotworowych, a nawet pomagają w walce z migreną. 


Sok z oliwek.

 

Jak z każdego owocu, tak i z oliwek można zrobić sok. Potocznie nazywany oliwą z oliwek. Zbiory owoców przeznaczonych na oliwę trwają zimą. Hiszpanie uwielbiają moczyć posolone pieczywo w wylanej na talerzyk oliwie. To niezwykle zdrowa przekąska, a czasami nawet śniadanie.


Podobnie jak owoców, tak i odmian oliwy jest bardzo wiele. Najlepszą i zarazem najbardziej znaną oliwą jest ta z pierwszego tłoczenia o wyrazistym smaku świeżych owoców - Aceito de oliva virgo extra.


MM.



czwartek, 24 sierpnia 2017

Portugalia królestwem korka


Lasy dębów korkowych towarzyszą każdemu kto przemierza Portugalię, drogą lądową. Nie są urodziwe, mają nietypowy wygląd, a przede wszystkim jest ich ogromna ilość. Stanowią bogactwo Portugalii, która jest największym na świecie producentem korka.


Dąb korkowy należy do drzew zawsze zielonych. Zgodnie z obowiązującym prawem przez pierwsze 25 lat od posadzenia spokojnie sobie rośnie. Dopiero po tym okresie można zacząć zdejmowanie kory. Dęby mogą być okorkowane maksymalnie 18 razy. Co ciekawe pierwsze zbiory są niskiej jakości i nie nadają się na przykład na butelkowego korka, który to wymaga aż trzech ekstrakcji. Kora narasta bardzo powoli dlatego są zachowane bardzo długie okresy między zbiorami, zwykle robi się to, co 10 lat. Zdejmowanie kory odbywa się bez uszkodzenia drzewa, wciąż ręcznie w okresie wiosenno- letnim, od kwietnia do czerwca. Drzewo, które zostało okorkowane zostaje podpisane ostatnią cyfrą roku. I tak 6 oznacza 2016. 


Najwięcej lasów dębów korkowych ujrzymy na południe od rzeki Tag, w głównym rolniczym obszarze kraju - Alentejo. Natomiast w całej Portugalii kupimy wyroby z korka. Tak! Z korka! Cieniutko pocięty i poddany obróbce termicznej korek jest tak giętki jak materiał, dlatego powstają z niego torebki, portfele, piórniki, buty, paski, krawaty, kapelusze, okładki na książki czy biżuteria. Wspaniałą pamiątką z Portugalii jest korkowa pocztówka! Co więcej na portugalskiej poczcie zakupimy także korkowy znaczek. Testowaliśmy reakcje znajomych i za każdym razem byli zdumieni!  



Korek to niesamowity surowiec, nie pali się, doskonale izoluje wilgoć, ciepło, hałas, jest lekki, unosi się na tafli wody i jest przyjazny środowisku, poddający się recyklingowi. Dlatego też ma szerokie zastosowanie, np. w budownictwie (jako materiał izolacyjny), w produkcji instrumentów dętych, w branży motoryzacyjnej (uszczelki gaźników samochodowych), czy w produkcji przedmiotów codziennego użytku - tablice korkowe, podkładki na stół. Jednak najwięcej zasobów korka jest wykorzystywane do produkcji zatyczek do butelek. 

MM.



sobota, 15 lipca 2017

Boliwia: koka - dar od bogów - żuj i pij?

Od niepamiętnych czasów koka jest bardzo ważnym elementem boliwijskiej kultury oraz historii. Ta popularna andyjska roślina to krasnodrzew pospolity. Inkowie nie tylko opanowali do perfekcji jej uprawę, ale też wynieśli kokę na ołtarze. Krążą o niej niezliczone legendy, m.in. Indianom miał ją przynieść syn boga słońca, Manco Capac, który w tajemniczych okolicznościach pojawił się na Wyspie Słońca (jezioro Titicaca). Również boginię miłości przedstawiono z liśćmi koki w dłoniach, a nawet sama Matka Boska miała zostać uratowana tą rośliną. 

Dobrodziejstwa koki pomogły Inkom budować w górach miasta, drogi oraz fortyfikacje. Jej właściwości wykorzystali także Hiszpanie podczas swojej inwazji, którzy szybko pojęli, że jej żucie zwiększy wydajność indiańskich robotników i przyczynili się do jej rozpowszechniania. 

Foto EFE, zdjęcie zapożyczone ze strony http://www.colombia.com/actualidad/nacionales/sdi/141321/el-congreso-busca-aprobar-la-coca-medicinal







Koka - cywilizacyjny fundament


Ta święta roślina nadal służy do celów odżywczych, duchowych, leczniczych oraz społecznych. Jest bardzo powszechna i można ją nabyć, legalnie, na każdym targowisku, w sklepie lub supermarkecie. Zakupione liście należy poddać "obróbce", czyli wysuszyć na słońcu, równomiernie z dwóch stron, by straciły nieco swojej wilgotności. Potem są już gotowe do zalania wrzątkiem i sporządzenia herbatki tzw. mate de coca lub do żucia. Aby ułatwić uwalnianie alkaloidów z rośliny Indianie łączą kokę z popiołem z quinoa, czyli komosy ryżowej. 

Lista zalet spożywania koki jest długa: dodaje sił, ma działania przeciwbólowe, reguluje ciśnienie, zmniejsza odczuwanie głodu, zimna, znieczula na troski i trudy, dostarcza niezbędnych witamin i minerałów, pomaga zachować zdrowe i białe zęby, wspomaga przemianę materii (przecież tutaj się jada tylko ziemniaki i mięso), łagodzi zmęczenie, senność, przedłuża życie, a nawet przedłuża aktywność seksualną. Nie dziwi zatem wykorzystywanie ich do produkcji kosmetyków, słodyczy, artykułów spożywczych, napoi energetycznych czy alkoholi. 

Indianie z Ameryki Południowej wierzą, że koka pozwala zbliżyć się do bogów, dlatego też szamanie wykorzystują roślinę do wszelkich ceremonii spirytystycznej. Jej liście ofiarowywane są m.in. Matce Ziemi - Pachamama, której to dziękuje się za pomyślność żniw i bogate zbiory. Przed włożeniem liści koki do ust Indianie odmawiają modlitwę. 

Koka towarzyszy w obrządkach pogrzebowych, bowiem zmarłą osobę spala się wraz z kilkoma woreczkami liści. Mieszkańcy jednej w wysp na jeziorze Titicaca - Taquile na powitanie zamiast uściśnięcia dłoni podają sobie liście koki. Kokę cenią górnicy, mieszkańcy Andów, a także turyści, którzy tutaj przybywają i mają problemy z aklimatyzacją (chorobą wysokościową). 


Koka, dziedzictwem narodowym 


Boliwia walkę z uprawianiem koki odbiera jako kolejną represje białych najeźdźców. Mieszkańców popiera sam prezydent, Evo Morales, który sprawuje już władzę trzecią kadencje. Lobbował w ONZ za legalizacją rośliny, a nawet wydalił z kraju ambasadora i agentów USA, którzy walczyli z narkotykami pod pretekstem szerzenia niepokoju w kraju.  Władze Boliwii po kilku latach intensywnych starań wywalczyli specjalny zapis komisji ds. Narkotyków ONZ, który zdekryminalizował  żucie liści koki. Do legalnych praktyk należy także konsumpcja, wykorzystywanie liści w naturalnym stanie dla kulturowych oraz medycznych celów, a także uprawa koki, handel nią oraz samo posiadanie. 

Coca no es droga - koka nie jest narkotykiem!

Koki nie należy mylić z kokaina. To prawda, że jednym z 14 czynnych alkaloidów jest kokaina, ale jej stężenie w liściach krasnodrzewu waha się pomiędzy 0,5 a 1 %. Żeby uzyskać 1 kg czystej kokainy potrzeba przetworzyć 200- 400 kg liści koki. Więc tylko żując kokę jest to niemożliwe.

Żujesz? Pijesz?

W smaku liście koki są lekko gorzkie, raczej nieprzyjemne. Żuje się kilka lisków jednocześnie, po chwili dokłada nowe, a przeżute magazynuje się w jednym z policzków. Zostają trochę między zębami, kują w podniebienie zaraz po włożeniu do ust. Po jakiś czasie następuje dziwne drętwienie policzka i języka. Ma się trochę więcej energii.

Mate de coca jest za to naszym faworytem. Przyjemny i łagodny smak. Trochę traci w wersji przemysłowej, gdy jest w saszetkach, w postaci herbaty ekspresowej.



Uwaga! Liście koki zakazane w Polsce! 

Kiedy już kończy się podróż po Boliwii, czy Peru chciałoby się zabrać liście koki znajomym do spróbowania, do użytku własnego (mmm herbatka) czy po prostu na pamiątkę. Niestety nie można. Chociaż wydaje się to absurdalne, grozi za to do 3 lat, sami przyznacie, że nie będzie wyglądało to najlepiej w papierach. Na nic potem próżne tłumaczenia. Ignorantia legis non excusat, czyli nieznajomość prawa, nie zwalnia z jego przestrzegania.

Zakaz wwożenia liści koki do Polski reguluje Ustawa z dnia 25 lipca 2005 o przeciwdziałaniu narkomanii. Dz.u. 2005 nr 179 poz. 1485
załącznik nr 1
1. Środki odkurzające grupy I-N
Lp. 109 "Koka liście"


Pozostaje cieszyć się smakiem koki tylko w podróżach po Boliwii i Peru.

MM. 





sobota, 8 lipca 2017

Boliwia: La Paz - podniebne zwiedzanie!

Lotnisko w La Paz znajduje się na ponad 4000 m. n. p. m czyniąc go jednym z najwyżej położonych międzynarodowych portów pasażerskich na świecie. Gdy koła samolotu dotkną lotniskowej płyty przez okno wedrze się widok na dwa betonowe pasy oraz ośnieżone wulkany w tle. Niektórzy mają problem opuścić samolot o własnych siłach, na pomoc pędzi obsługa lotniska z butlą napełnioną tlenem do oddychania. W kolejce emigracyjnej osłabienia się mnożą. Celnicy uważnie przyglądają się petentom.

My czujemy się świetnie, w hali jest duszno, kolejka długa, mozolnie postępująca. Po opuszczeniu lotniska uderza w nas przyjemny upał przeszywający mroźnym powietrzem.

Być bliżej nieba


Punkt widokowy El Alto

El Alto, jakże wymowna i adekwatna nazwa dzielnicy. Wysokość, to się czuje. Trudno tutaj oddychać pełną piersią, a tlen wydaje się być towarem deficytowym. To drugie na świecie najwyżej położone miasto, ustępuje tylko peruwiańskiemu La Rinconada (5100 m. n. p. m.). Rekordów  La Paz ma wiele, najwyżej usytuowany stadion piłkarski- Estadio Hernando Siles (3637 m. n. p . m.), najbiedniejsze miasto Ameryki Południowej i jeżeli przyjąć, że La Paz można uznać za stolicę Boliwii to jest ona automatycznie najwyżej położoną stolicą, zamieszkiwaną licznie przez Indian w ciągłej żywej tradycji i wierzeniach.

Panorama miasta w tle stadion piłkarski



La Paz wraz z przedmieściami El Alto tworzy potężną aglomerację usytuowaną na śródandyjskim płaskowyżu. Prawdziwą ozdobą miasta są wznoszące się nad nim ośnieżone szczyty wulkanów, tym sześciotysięcznika, wulkanu Illimani (6403 m.n.p.m). Miasto położone w kanionie, gdzie kilometrowa różnica wysokości wpływa na jego podział, który doskonale widać na krawędzi wielkiego obniżenia. Jak się można domyślić, niżej panuje przyjaźniejszy klimat, dlatego centrum tej metropolii to piękne domy zamożnych jasnoskórych i Latynosów, oszklone wieżowce oraz zadbane ulice. Na wysokości 3600 wokół administracyjnego i handlowego centrum zamieszkuje klasa średnia. Natomiast na wzgórzach okalających miasto tysiące małych i skromnych domków, wręcz przyczepionych do nierównych zboczy. Dzielnice biedy, których mieszkańcy, mimo wysokości nie tylko potrafili się osiedlić, ale zaadoptować do normalnego funkcjonowania. Te społeczne niziny, prawie w stu procentach tworzą Indianie z Keczua oraz Ajmara.


Obecność Indian


Większość Boliwijczyków ma indiańskie korzenie. Spacerując ulicami La Paz uwagę zwrócą Indianki ubrane w charakterystyczny ludowy strój. Filcowy melonik na czubku głowy, rozkloszowana pasiasta spódnica, a na plecach kolorowy szal, przypominający tobołek,bardziej po polsku plecak, w którym noszone są zakupy żywnościowe lub małe dzieci.




Gdy przyjrzymy się twarzom mieszkańców Boliwii zobaczymy charakterystyczną kulkę wypychającą jeden z policzków. To liście koki, namiętnie żute przez wszystkich. Dzięki jej właściwością zmniejszone jest poczucie zmęczenia, głodu, czy objawów choroby wysokościowej. Żucie koki jest także alternatywą dla kalorycznego posiłku, na który każdego nie stać.

Zwiedzanie miasta




Topografia miasta sprawia, że wędrówka po nim to prawdziwe kondycyjne wyzwanie. Plątanina uliczek wiodących raz w górę, raz w dół. Z drugiej strony nie sposób się tutaj zgubić, nawet jeżeli zboczymy z trasy. La Paz nie jest przesycone zabytkami, ale przebywanie w nim zachwyca. Barwne place pełne gołębi i mieszkańców, kolorowe stargany z wyrobami z wełny lam i alpaki, uliczne przedstawienia z żywo reagującą publiką, pucybuci, handlarze gazet, napojów, nawołujący na przechodnich. I w końcu gwar, hałas klaksonów samochodowych, otwierające się i zamykające drzwi autobusów, oraz wydzierający się na całe gardło naganiacze autobusowi.




Główny plac - Plaza Murillo usytuowany w tak zwanym starym La Paz z ortogonalnym układem ulic, wokół którego znajduje się Pałac Prezydencki - Palacio Quemado, gmach parlamentu oraz kongresu, a także neoklasycystyczna katedra. Krajobraz przestrzeni zakłóca budujący się (a nawet, jeśli będzie już skończony) wieżowiec.  To doskonale miejsce na degustacje humitas! Prekolumbijskie gołąbki sprzedawane są przy ulicy Ingavi w Pizzerii Napoli, nie ma co się jednak sugerować nazwą, bo w tym miejscu królują pucharki pełne lodów oraz hot dogi. Nie brakuje też regionalnych perełek, jak empanadas, salteńas, czy przywołane humitas. Ten specjał kuchni latynoamerykańskiej to liść kukurydzy, który skrywa w sobie pyszne nadzienie: słodkie bądź pikantne. Jego podstawą jest świeża kukurydza, a następnie do wyboru kozi ser, anyż, cynamon, rodzynki. Gotowane na parze lub pieczone, czasami serwowane z ostrym pomidorowym sosem tamarillo.


Stad już tylko kilka kroków do gwarnego Plaza San Francisco, z najcenniejszym zabytkiem La Paz Świątynią pod tym samym wezwaniem. Słynie z fuzji stylów architektonicznych i skomplikowanych dekoracji. Ponadto zachowały się obrazy muzealne, a z dzwonnicy ujrzymy widok na miasto, klasztor oraz dachy pobliskich domów.


I chociaż budowa kościoła zaczęła się zaraz po założeniu miasta La Paz trwała blisko 200 lat, a wszystko za sprawa śnieżnej lawiny, która całkowicie zniszczyła pierwotna budowle w 1610 roku. Cały kompleks łączy barokowe i Metysów style architektoniczne. Ozdobiony rzeźbami przedstawiającymi sceny mitologiczne natury oraz zwierząt, takich jak smoki i maszkarony. Nie brakuje także kiści winogrona, szczególnie w fasadzie, wyrzeźbionych w naturalnym kamieniu.


Wnętrze kościoła jest bogate, drewniany ołtarz z walcowanego złota cedru. schody prowadza na wieże, aby stamtąd cieszyć się panoramicznym widokiem na plac San Francisco. W klasztornym muzeum można zobaczyć dzieła Gregorio Gamarra, peruwiańskiego malarza.



widok z dzwonnicy na miasto

Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, natomiast robienie zdjęć jest możliwe tylko na zewnątrz obiektu.



Zakupy w La Paz - kluczowy punkt programu


Handlowe ulice znajdującą się na tyłach placu San Francisco, oraz Calle Sagarnaga. Tysiące sklepików z lokalnymi wyrobami z wełny alpak, która doskonale zapewnia ciepło. Szale, czapki, swetry, koce, skarpety, dosłownie wszystko co pozwoli turyście przetrwać w Boliwii. Kunsztu dodaje cena, która jest w bolivianos i nie stanowi dużego wydatku.


Kwintesencją zakupowego charakteru miasta jest Targ Czarownic, Las Brujas, któremu poświeciliśmy osobny post na naszym blogu:
http://mmenelmundo.blogspot.com/search/label/Boliwia%20-%20La%20Paz%20-%20Targ%20Czarownic

Calle de las Brujas


Bezpieczeństwo, czyli na co uważać!


O tutejszych taksówka krążą legendy, jak o większości miejsc w Ameryce Południowej opisywanej przez ludzi siedzących na kanapie w Polsce. Kogo jednak przeraża wizja transportu lokalnego w La Paz, jest pewna alternatywa. To kolejka linowa. Tani przejazd, z dolnego La Paz do El Alto. Oszklona, dzielona z ośmioma innymi współpasażerami. Proponujemy wjechać jednym kolorem, a na zjazd wybrać drugi. Podczas kilkuminutowej przejażdżki można zobaczyć piękne pejzaże miasta widziane z lotu ptaka. Sam punkt widokowy El Alto- do którego wjedziemy linią żółtą jest mało rewelacyjny, bowiem widok na miasto schowany został za szybę z pleksi. Jednak wystarczy udać się jedną uliczkę niżej i będzie miasto podane jak na tacy. Przy wjeździe linii czerwonej jest lokalny bazar, mniej kolorowy, bardziej żywnościowy. Zjemy tam tanio wśród "lokalsów".


Uliczna garkuchnia

Jak wszędzie na świecie trzeba uważać na kieszonkowców, nie obnosić się z dużą gotówką. Uwaga także na bagaż, jeżeli ktoś przemieszcza się transportem miejskim cenne rzeczy muszą pozostać blisko. Nie odkładamy nic na półki, duży bagaż dobrze jest zamknąć. Najwięcej kieszonkowców jest w miejscach zatłoczonych: dworzec, autobus, czy targ.

Gdy korzystasz z taxi, wybierz ja sam, nie reaguj na te podjeżdżające i oferujące przejazd. Najlepiej kiwnij ręka na pędzącą taksówkę po ulicy. Nie warto także korzystać z usług naganiaczy autobusowych, nie dość, że cena będzie zawyżona - chociaż w Boliwii istnieje możliwość negocjacji, to można trafić na oszusta, który sprzeda bilet na nieistniejący autobus.

Podczas zakupów warto zwrócić uwagę na resztę, często jest źle wydana, warto negocjować ceny, turysta na dzień dobry ma ja zawyżoną.


Fotografowanie - nie w tym kraju! 

Nasz tytuł trochę na wyrost, jednak każdy, kto planuje wyjazd do Boliwii musi to wiedzieć! Indianie w większości nie przepadają za wystrzelonym obiektywem w ich stronę. Często spotyka się to z niemiłą reakcją- odwracanie głowy, agresywny ton. Niedopuszczalne i niebezpieczne jest fotografowanie ich domów, czy miejscowych rytuałów. Dlatego ulice, postacie najlepiej fotografować dyskretnie, z pewnej odległości. Ewentualnie zapytać o pozwolenie np. na targu, gdy będziemy konsumentami. Odmowę należy uszanować.


MM.





niedziela, 2 lipca 2017

¡Como Uruguay - no hay! 10 faktów, które Cię zaskoczą!

Wszyscy co nieco wiedzą o Argentynie - tango, wino, Maradona, papież Franciszek to tylko niektóre skojarzenia, a co z jego małym sąsiadem - Urugwajem? Często pomijany lub traktowany wybiórczo w planowaniu podróży po Ameryce Południowej, żyjący w cieniu potężnych i atrakcyjnych sąsiadek niewielki kraj. Urugwaj ma się czym pochwalić. I tutaj zaskoczenie!



Po pierwsze Tango! 

1. Urugwajczycy są także ojcami tanga, które niesłusznie jest przypisywane tylko Argentynie. Tango narodziło się w dwóch portach nad rzeka La Platą - Montevideo i Buenos Aires.  Pikanterii dodaje spór o najwybitniejsze dzieło "La Cumpariste", stworzone przez Urugwajczyka Rodrigueza w formie marszu, a następnie podobno sprzedana za 20 pesos stronie argentyńskiej, gdzie Roberto Firpo dokonał jej aranżacji na melodię tanga. Dzisiaj utwór jest zarówno nieoficjalnym hymnem Urugwaju, jak i towarzyszy ważnym uroczystościom w Argentynie.

Liberalny kraj z ciekawą polityką! 

2. Urugwaj rozwija się błyskawicznie. Pionier wielu projektów, pierwszy kraj Ameryki Południowej, w którym wprowadzono zakaz palenia papierosów w miejscach publicznych, zalegalizowano produkcję oraz sprzedaż marihuany, aborcję, związki tej samej płci wraz z adopcją, oraz zmianę płci w oficjalnych dokumentach dla transseksualistów przechodzących operację. Ponadto każdy uczeń otrzymuje darmowego laptopa z dostępem do internetu, w kraju spada odsetek ludzi żyjących w nędzy. Bez wątpienia na dobrą sytuację kraju wpływa postawa prezydentów : Jose Mujica (historia o najbiedniejszym prezydencie świata) oraz jego następcy Tabare Vazqueza.


Nie jest tutaj tanio! 

3. "Szwajcaria Ameryki Południowej", na takie określenie w pełni zasługuje Urugwaj, ponieważ jest finansowym i bankowym centrum AP, a neutralność oraz tajemnica bankowa nie ustępuje tej w Szwajcarii. Ceny niestety też!

Najdłuższy karnawał świata! 

4.  To tutaj odbywa się najdłuższy karnawał świata, który trwa przez 40 nocy. Rusza w ostatni czwartek stycznia w Montevideo. Inauguruje go Llamadas, co oznacza zawołanie, zwrócenie uwagi zebranych, dlatego wielka fiesta zaczyna się od pochodu tancerzy, muzyków, przebierańców, którzy dumnie krocza przez główne ulice miasta w rytmie wybijanym przez bębniarzy - candombre. Pierwsze rzędy przy barierkach podczas parady są szczególnie drogie. Karnawał kończy się z początkiem marca.


Piaszczyste wydmy! 


5. W Urugwaju są najwyższe w całej Ameryce Południowej wydmy. Pomiędzy nimi znajduje się małe miasteczko- Cabo Polonio, do którego można dotrzeć tylko specjalną ciężarówką, odcinek do pokonania wynosi prawie 7 km!



Miejsca, w których czas zatrzymał się już dawno!

6. Zachowały się autentyczne wioski rybackie, które przypadną do gustu amatorom spokoju, ciszy i niezwyklej przyrody. Wioski są pozbawione wygód, brak prądu, bieżącej wody, zasięgu telefonicznego, internetu, a tutejszym hostelom daleko do luksusów.


Obserwacje kolonii wielorybów, lwów morskich oraz pingwinów!

7. W Urugwaju są wieloryby, dokładnie między lipcem a październikiem w Punta del Diablo kolonie wielorybów migrują na południe. Stałymi mieszkańcami wód są także zielone żółwie.


8. W innej wiosce, Cabo Polonia obserwować można pingwiny i lwy morskie, które całymi dniami, licznie, wygrzewają się na przybrzeżnych skałach, czy też wędrują po plaży. Pingwiny często dochodzą do pobliskich restauracji, a przyciąga ich zapach świeżo złowionych ryb, które czekają na przyrządzenie.



Ekskluzywne kurorty i piękne plaże!

9. Sławne kurorty riwiery urugwajskiej z Punta del Este na czele słynną z cudownych plaż, które w styczniu i w lutym przyciągają wszystkim mieszkańców. Region ten jest niezwykle drogi, dlatego ci którzy nie odwiedzili w okresie wakacji tego miejsca uznawani są za martwych lub bankrutów. Modnym powiedzeniem jest - Cueste lo que cueste - a Punta del Este! Czyli zastaw się, ale do Punta del Este jedź!

A oprócz tego! 

10. Ciepły i łagodny klimat, latynoska kultura, kolonialne zabytki,  pyszna kuchnia i przyjaźni ludzie! Nie ma jak Urugwaj!

MM.